Moja Kotka jest z Greenpeace

25467528_1742877669108627_911165421_o

Hej!

Zakładając bloga nie przyszło mi nawet do głowy, że będę musiała się przeprowadzać. Jednak stało się, ale przygody z pisaniem nie zamierzam przerywać! Moich czytelników jeszcze z Blog.pl witam pod nowym szyldem, a tych, którzy zaczynają dopiero mnie śledzić w WordPress serdecznie zapraszam do zostania na dłużej! 🙂

Po roku namawiania mojego Piotra do tego, by spróbował swoich sił na łyżwach, 25348596_1742085115854549_1883749278315605912_nw końcu mi się udało! Ku mojemu zdziwieniu jest wręcz zachwycony nowym sportem i po każdej tercji najchętniej by mnie ściskał i mówił jaką satysfakcję mu sprawia każde kolejne posunięcie na lodzie. Ja też jestem z niego dumna i chyba dzięki następnemu wspólnemu hobby ta zima będzie jedną z najprzyjemniejszych w moim życiu. Poza tym, wczoraj pierwszy raz, od kontuzji jaką odniosłam 5 lat temu właśnie na łyżwach (!), czułam, że już mogę zapomnieć o tamtym kiepskim momencie i od nowa się rozkręcam! Jeśli wam mogę coś poradzić to wybierajcie się na lodowiska, gdzie jest określona częstość czyszczenia tafli. Tam gdzie my byliśmy wczoraj odbywa się to po każdej tercji, co w wielu miejscach jest naprawdę rzadkością 😉

Do wstawania w soboty przed wschodem słońca można się nawet przyzwyczaić. To nawet słodkie kiedy cała rodzina spokojnie sobie drzemie, a ty pełna entuzjazmu szykujesz się do najlepszej pracy w swoim życiu. Ogólnie bardzo lubię patrzeć na ludzi, którzy z radością wykonują swoją pracę. Tak też jest i w moim przypadku. Przyjazd do mojej grupy, na godzinę 9:30, na zajęcia płaskiego brzucha przy  weekendowym rozkładzie jazdy wymaga ode mnie pobudki chwile przed 7:00, ale w ogóle tego nie odczuwam. Zwłaszcza w momencie gdy na sali rozbrzmiewa energiczna muzyka, a moim zadaniem jest zmotywować kilka innych par nóg do treningu. A wynagrodzenie? Jest ogromne! I nie mówię to u pieniążkach, a o wszystkich tych uśmiechniętych i zmęczonych twarzach, które wiem, że wrócą za tydzień po kolejną dawkę pozytywnej mocy 🙂

Za tydzień wigilia i powoli można to zauważyć w moim domu. Lampki w oknie zapalone, ubiór tegorocznej choinki już opracowany w głowie mojej Mamy, pomysł na wypieki już mam, a karpie? karpO tym, że w ogóle znalazły się dzisiaj w wannie dowiedziałam się, gdy przez drzwi od łazienki powiedziałam „Cześć”, a zamiast odpowiedzi usłyszałam tylko „Uważaj, bo dostaniesz!”. Niecodziennie słyszy się w samo południe groźby kiedy chce się być miłym także wyobraźcie sobie moją minę 😛 Moja Kotka za to stała się członkiem Greenpeace, bo podobno zmartwiona patrzyła na pływające karpie, a gdy zaczął się mord za zamkniętymi drzwiami próbowała na wszystkie sposoby dostać się do środka. Zaczynając od przysłuchiwania się, przez miauczenie aż po turlanie się na dywanie i koniec końców zawinięcie się w niego. Po ponad godzinie walki udała się na drzemkę, ale niedaleko łazienki, by mieć pod kontrolą całą sytuację. Przypuszczam, że gdyby miała łańcuch to by się przypięła do drapaka, jak przystało na prawdziwą obrończynię świątecznych karpi!

A jak mają się przygotowania do świąt w waszych domach? Piszcie w komentarzach! Tymczasem lecę zadbać o udogodnienia dla Piotra, bo przez następny miesiąc będę z nim dzielić mój mały metr kwadratowy! Buziaki :-*

1

14 myśli na temat “Moja Kotka jest z Greenpeace

  1. Kurczę…zawsze marzyłam o jeździe na łyżwach…Nigdy nie mogłam tej pasji rozwinąć ze względu na słabą kondycję moich kolan ((jestem po artroskopii prawego kolana, czekam na zoperowanie drugiego).. Może kiedyś. Na razie cieszę się, że chodzę lepiej i że od stycznia się mną zajmą w sanatorium. Wpadłam na Ciebie przez Gochę i bardzo się cieszę. 🙂 . Zamierzam wpadać regularnie 🙂

    Polubienie

    1. Miło mi, że tutuaj zajrzałaś! 🙂 Co do łyżew to tak jak pisałam w poście miałam na nich wypadek 5 lat temu w skutek czego miałam więzadła krzyżowe zszarpane, a rzepka sobie wyskakiwała przy prostych ruchach. Dziś sprawność kolana oceniam dobrze, ale podczas prowadzenia zajęć daje mi się we znaki gorsza amortyzacja.

      Życzę Ci z całego serca, żebyś jeszcze w życiu spróbowała tego sportu! :*

      Polubienie

      1. Byłoby cudownie :). Póki co oglądam transmisję jazdy figurowej na lodzie w wykonaniu par…po prostu bajeczne :)))) a kontuzje? no cóż. To jeden z „uroków” sportu. 🙂 Coś jakby praca ze zwiększonym stopniem ryzyka 🙂

        Polubienie

  2. Jezu, Kot ze Shreka! Uwielbiam go!
    Co do twojego kota, to śmiem wątpić w jego szczytny cel uwolnienia rybek. Chyba, że od cierpień doczesnego bytu 😀
    Lubię łyżwy. Moja Oliwia kocha i lata dwa razy w tygodniu. Robi z tego cały rytuał i wciągnęła w to koleżanki:)
    Ech, ten płaski brzuch… Może chociaż podsuniesz mi jakieś ćwiczenia? Proszę, proszę, pięknie proszę…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie chcę burzyć Twojej wiary w kotkę, ale szczerze wątpie, że jej intencje były takie, jakie opisujesz hahaha 😀 😀 😀 Zwyczajnie chciała się dobrać do karpi i dać zaszaleć swojej kociej naturze 🙂 🙂

    Uwielbiam jeździć na łyżwach, a jeszcze bardziej lubię je z siebie ściagać, kiedy stopy i nogi są już bardzo zmęczone 😀 Dziwnie się później chodzi, tak…. wolno 😀 W zeszły piątek miałam pracowniczą imprezę świąteczną w obiekcie, w którym można jeździć na wrotkach- było super 🙂

    Polubienie

    1. Wczoraj wieczorem podobnie podsumowałam rodzicom zabijanie karpi 😀 Powiedziałam, że mogli wpuścić Klementynę do łazienki i problem sam by się rozwiązał hahaha, choć to pewnie stworzyłoby kolejny w postaci całej łazienki do mycia 😀

      Właśnie tego zazdroszczę krajom na Zachodzie! Zawsze marzyłam, by pójść na wrotki w takim stylu jak tutaj w Polsce chodzi się na łyżwy 🙂 Śmieszne uczucie, to prawda! Tak jakby się miało krótsze nogi 😀

      Polubione przez 1 osoba

  4. Kotka z Greenpeace! Rozwaliło mnie to! 😀

    Też lubię łyżwy, ale tak jak pisałam w moim poprzednim wpisie, mam jakieś skrzywienie i bardzo lubię odpychać się tylko jedną nogą… hahaha…

    U mnie światełka wiszą cały rok, ale teraz już świecą się na całego 🙂 Do tego świeczki i koc z reniferami. Jest cudnie. Godzinę temu skończyłam ubierać choinkę. Nastrój w toku 🙂 Marzę o białych świętach, zobaczymy, może w tym roku się uda!
    Na szczęście miałam już okazję siedzieć Świętemu Mikołajowi na kolanach, na firmowej imprezie świątecznej. Dobrze, że zakrapianej winem 😀

    I masz rację, jak lubi się swoją pracę to nawet wstawanie nie jest problemem.

    Pozdrawiam cieplutko! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ty otaczasz się z reniferami, a ja pingwinami i jako tako czuć zimę, choć również wolałabym żeby było biało za oknem. Ostatnio, gdy mocniej sypnęło to aż wyszliśmy z Piotrem z domu mimo późnej pory. Wróciliśmy przemoczeni, ale szczęśliwi, zwłaszcza, że od tamtej pory śniegu już nie było 🙂

      Wesołych Świąt ❤

      Polubione przez 1 osoba

  5. My z moim P. też się na łyżwy twardo wybieramy.. od 5 lat a nie tylko od roku! Ale mam bardzo ambitny plan tym razem bedąc w Polsce go zrealizować. Oby tylko nie przyfasoliło znów -30 jak rok temu! Bo wtedy nici. Przy takim mrozie to nawet psu się sikać odechciewa… 😛

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s