Raz na wodzie, raz pod wodą

0257a2f9f33edea

Hej!

Choć tytuł wpisu mógłby wskazywać na wynik meczu Niemcy : Korea Południowa to wcale nie o to chodzi. Gdyby jednak ktoś tej rozgrywki nie widział to owszem nasi sąsiedzi, obecni Mistrzowie Świata, nie wychodzą z grupy tak jak… MY. Kto by pomyślał, że nie wyjdą. Kto by pomyślał, że wrócą razem z nami?! Świat oszalał, szok i niedowierzanie, ale dosyć, czas na mój wpis 🙂

*

Nie bez powodu nazwałam go „Raz na wodzie, raz pod wodą”, bo w żaden inny sposób nie mogłabym opisać mojego pierwszego sezonu Aqua Fitness. Nie wiem kiedy to zleciało, ale pamiętam swój początek i wszystkie miny wodne po drodze do dnia jutrzejszego, kiedy to sezon zamknę w swojej grupie. Musiałam uzbroić się w cierpliwość i umiejętność wpuszczania jednym uchem, a wypuszczania drugim. Czasem jedne słowa mnie dotknęły, a inne podbudowały. Nigdy nie usłyszałam „przepraszam”, gdy ktoś  pomylił się na mój temat, ale za to ilość „dziękuję” była niezliczona.

Wiedziałam, że idę na głęboką wodę z doświadczeniem lat zero, gdy inne moje koleżanki już uzbierały ogromny bagaż za sobą. Jednak drużyna do której trafiłam od początku stała za mną murem, nigdy nikt nie powiedział to twoja wina albo twój problem tylko dostawałam zawsze mnóstwo rad przez telefon, facebook’a i słynny sposób – face to face. Wystartowałam pod opieką wspaniałych ludzi, którzy nie wystawili mnie nawet, gdy zaniemogłam (odsyłam tutaj do postu o moim twarzowym wypadku). Gdyby nie oni to pewnie już w grudniu, po jednych nieudanych zajęciach, spakowałabym manatki i wróciła do bycia ekspedientką w galerii handlowej, a tymczasem minęło ponad pół roku i wiem więcej niż wcześniej, ale wciąż jeszcze za mało… 🙂

500x262byminscale_topleft_transparent_true_54c7aa5bddf2b37a64302a3b

Najbardziej jednak chodzi mi po głowie myśl, że mogłam na własnej skórze przekonać się, jak łatwo ludziom przychodzi oceniane będąc widzem, a nie artystą. Łatwo mówić nie umie, słabo jej to wychodzi, nie nadaje się, ktoś inny robi to lepiej, kiedy nigdy nie musieliśmy stać w tym miejscu i robić tego samego. Mnie też czasem nie podoba się, jak ktoś przemawia albo śpiewa, albo tańczy i cokolwiek innego, ale nauczyłam się oceniać wkład pracy przede wszystkim, a nie samo wykonanie. Przecież jest wiele, ogromnie wiele czynników, które wpływają na efekt końcowy, a wchodzi w to stres, brak doświadczenia czy najzwyklej gorszy dzień. Ludzie wpoili sobie do głowy, że jak ktoś przychodzi nowy mając 20 lat to już powinien mieć dokładnie tyle samo stażu w tym co robi. Nagle nikt nie pamięta, że też był młody, zawzięty i zaczynał coś od zera. Nagle wszyscy są doświadczeni, bezbłędni, najlepsi, a ten mały szary człowiek, który odważył się wyjść z szeregu zamiast pochwały otrzyma jeszcze pogardę, bo jak śmie wystawać skoro jeszcze umie tak niewiele.

W takich chwilach albo zaciskamy zęby i zadzieramy mocniej głowę albo chowamy się do szeregu, i już nigdy z niego nie wychodzimy. Ja nie dałam się uciszyć, stłamsić, bo wiem na ile mnie stać i jeśli uznam, że osiągnęłam limit możliwości to wtedy pozwolę sobie zrobić krok w tył. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że w jednej chwili ktoś Ci mówi „Mam nadzieję, że się poprawiłeś, bo inaczej od razu wyjdę”, w drugiej ewidentnie zostaje do samego końca, a w trzeciej nie przeprosi, ba! Nawet uniknie ponownego spotkania, bo wygrałeś ten pojedynek, bo nic nie musiałeś udowadniać, bo w końcu to TY JESTEŚ NAJLEPSZĄ WERSJĄ SAMEGO SIEBIE!

giphy2

Mam pewną poprawność w sobie, że słucham tych, którzy przewyższają mnie doświadczeniem, pierwszą osobą jest Mama, a dalej Dziadkowie, wykładowcy, pracodawca. Doszłam do takiego momentu, że zarówno pochwała, jak i uwaga motywuje mnie podwójnie. Nic dziwnego, że potem tym krytycznym wychodzą oczy z orbit, bo przekreślili mnie słowem LIMIT, a tymczasem ja swoje granice cały czas przesuwam, aż nie dojdę do momentu, w którym powiem, że OSIĄGNĘŁAM WSZYSTKO co mogłam.

Ogromną motywacją są także ludzie, którzy od początku witają Cię szczerym uśmiechem. Wtedy czujesz wewnętrznie, że dla nich też warto się starać. W końcu są takim power-bankiem w gorszy dzień, dodatkową siłą napędową. Kiedy widzisz, że swoją osobą sprawiasz komuś radość to tym bardziej chcesz te uciechę nieść i głosić ją wszem i wobec. Przez te ponad pół roku nie brakowało takich osób wokół mnie, a było ich na pewno więcej niż tych o których wspomniałam nieco wyżej. Jednak najpiękniejsze co kiedyś padło z ust pewnej Pani to przypadkiem przeze mnie podsłuchane:

„No pewnie, że wszyscy Panią lubimy. Nie da się Pani nie lubić!”

tenor1

Najlepsze, co mnie spotkało to podjęcie tej pięknej, ale mimo wszelkich wyobrażeń, trudnej pracy. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy mnie wspierali w nowym etapie życia zawodowego: Rodzinie i mojemu P., którzy tryskają dumą, że mi się udało, a w szczególności to właśnie P. dawał mi motywacyjne kopy, gdy już nic innego nie działało. Muszę tu jeszcze wspomnieć o mojej aqua drużynie, choć zrobiłam to na samym początku, bo dziękuję z całego serca za szansę i możliwość jaką od nich dostałam, a przede wszystkim A, która nauczyła mnie ogromnie wiele i dawała mi ogromne wsparcie z chwilą, gdy wskoczyłam na bardzo, ale to bardzo głęboką wodę… 🙂

 


 

Nigdy nie dajcie sobie wmówić, że czegoś nie możecie, bo jeszcze tego nie robiliście lub nie macie wystarczająco dużej wiedzy! Życie jest po to, by z niego czerpać i uczyć się jak najwięcej. Nikt nie może za was stwierdzić kiedy osiągnęliście swój limit możliwości. Nie bójcie się wyjść przed szereg, ponieważ:

Zwycięzcą nie jest ten, kto korzysta tylko z tego co potrafi,
a ten, który uczy się korzystać z tego, co nowe i nieznane 🙂

s41nmpm

I bądźmy dla siebie życzliwi.

Dobranoc!

5 myśli na temat “Raz na wodzie, raz pod wodą

  1. Wreck-it Ralph!! Uwielbiam ten film 🙂

    Naładowałaś swój tekst pozytywną energia. Nadajesz się na lidera bez żadnych wątpliwości 🙂 Jeśli można coś lubić w upływie czasu to właśnie to, że dzięki niemu można spojrzeć wstecz i docenić (lub ocenić) swoje decyzje i doświadczenia. Czasami, kiedy przypomnę sobie, gdzie np kiedyś pracowałam lub jakie miałam hobby, kręcę z niedowierzaniem głową. Jak to było możliwe? To się naprawdę wydarzyło? To naprawdę byłam ja? A no byłam 😛

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jesteś zmotywowana i motywujesz innych.
    Jak myślisz, dlaczego zaczęłam ciebie czytać? Przecież różni nas prawie wszystko.
    Bo jesteś niesamowicie pozytywną osobą, od twojego bloga bije ciepło, a wierz mi, nie sypię komplementami od tak.
    A, że piszesz ciekawie to inna sprawa 🙂 I masz poczucie humoru. I dystans do siebie.
    Boszszsze jakie to rzadkie cechy…
    Zobacz na przykład ten wpis: dałaś ludziom kopa, a oni jeszcze ci słodzą 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Kochana za tyle miłych słów :* Po prostu biorę na serio tylko sprawy wyższej wagi… 😀 Nad resztą nie mam czasu się pochylać!

      A tam, że wszystko. Ja to myślę, że niejedno wino byśmy zrobiły rozmawiając właśnie o wszystkim i o niczym 😀

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s