Do kogo przychodzi św. Mikołaj?

IMG_20181206_215421.jpg

Hej!

Wiecie, że dzisiaj jest 6 grudnia? A właściwie już mija… Gdybym nie była na praktykach w szkole i gdyby moja Mama nie robiła nam jak co roku niespodzianki to bym w ogóle nie zwróciła uwagi.

Dzień, jak co dzień. Wstałam wcześnie rano, ledwo żywa dojechałam na pierwszą lekcję i tak sobie dychałam aż do meczu koszykówki, który dzisiaj u nas rozgrywaliśmy. Aż tu nagle wchodzi dwóch śmiesznie przebranych dorosłych z koszem pełnym czekolad i wtedy mnie olśniło: DZISIAJ MIKOŁAJKI! Po praktykach biegiem do domu, wchodzę i znowu olśnienie, bo na stole czekał słodki upominek wraz z Panem Pingwinem zamkniętym w kuli (ładny, prawda?! <3). I zaraz kolejne olśnienie: A JA NIC NIE MAM DLA MAMY!!! Panika, kilka głębokich oddechów i telefon do młodszej Siostry, by coś wykombinowała. Udało się, hurra!

Mikołajki… W dzieciństwie zazwyczaj dopiero w ten dzień dostawało się kalendarz adwentowy. To była super sprawa, bo można było zjeść sześć czekoladek na raz. Teraz same sobie z Siostrą kupujemy kalendarz na dzień przed 1 grudnia. Tym razem mam jeden na pół z P. gdzie ja zjadam nieparzyste, a on parzyste. To znaczy… Ja mu na okrągło przypominam, że nie wziął, haha. Cwaniak jeden robi to specjalnie, by w wigilie zjeść wszystkie za jednym zamachem, ale nie ze mną takie numery, oj nie! Jarmark Świąteczny też w tym roku przyciąga uwagę wielu ludzi, w tym naszą oczywiście. Na razie jednak nie było zbytnio czasu, by się nim jakoś nacieszyć. Tak jak w zeszłym roku postawili diabelski młyn z którego podobno rozciąga się przepiękny widok. Zwłaszcza wieczorem, gdy całe miasto oświetlone jest przez świąteczne ozdoby. Mam nadzieję, że zdążymy to zobaczyć zanim zdejmą konstrukcję, bo jeśli pójdzie z tym tak, jak moją pamięcią o Mikołajkach to raczej atrakcja nas ominie szerokim łukiem 😛

Pierwszy raz zdarzyło mi się w ogóle zapomnieć o Mikołajkach. Nawet przez myśl mi nie przeszło, by uszykować się na ten dzień. Plus jest taki, że akurat miałam dziś czerwoną koszulkę na praktykach, więc wyglądałam jakbym pamiętała. Niestety na aqua również kompletnie zapomniałam, by puścić jakąś świąteczną muzykę i 15 minut przed zajęciami poszukałam na szybko jakiś fitness mix, choć ostatecznie bardziej mnie irytował niż sprawił radość… Najlepsze jest to, że wczoraj wiedziałam, że Mikołajki w ogóle jakoś niedługo będą, bo w Rossmannie wypatrzyłam pingwinka zapakowanego w torebkę (widać go na zdjęciu w tle), a że humor mi nie dopisywał to P. dał mi go w prezencie ❤ Co do pingwinów to rzeczywiście mam na ich punkcie lekko „z gorem”, ale każdy ma jakieś odchyły, no nie? Ja mam właśnie taki odchył i dzięki temu wciąż jestem wewnętrznie dzieckiem! 🙂

Tylko jak to jest? Do kogo w końcu przychodzi św. Mikołaj? Czy zapomnienie o czymś, co w dzieciństwie było rozgrzewką przed Bożym Narodzeniem to znak, że wyrosłam? Czy jednak mogę to usprawiedliwić mocno zaprzątniętą głową? A może przez to, że my dorośli tak pędzimy, to właśnie dlatego uciekają nam takie małe przyjemności, jak Mikołajki? Szczerze mówiąc nawet jeszcze nie miałam czasu poczuć, że święta rzeczywiście będą tuż tuż. Jednak ta mała pierdółka w szklanej kuli wywołała dzisiaj na mojej twarzy ogromny uśmiech. Właściwie to uświadomiła mi, że już za 18 dni będą święta i znowu będzie kolorowo, pachnąco i rodzinnie. Oczywiście zaraz później Siostra stwierdziła, że trzeba by było za tydzień ogarnąć jakieś prezenty. Umówiliśmy się całą rodziną na drobiazgi, ale za 2 tygodnie już będzie taki chaos w sklepach, że wolę to załatwić wcześniej dla własnego dobra. Nie cierpię tłumów, nie wspominałam może o tym kiedyś?

Wracając jednak do myśli przewodniej tego wpisu… Czy do dorosłych w ogóle przychodzi św. Mikołaj? U mnie w domu jest na przykład tak, że chociaż każdy wie od kogo, co dostał pod choinkę to i tak mówimy: „Zobacz, co dostałam od Gwiazdora!”. Tak samo w Mikołajki. Wszyscy wiemy, że to Mama uszykowała słodki drobiazg, ale mimo to zawsze, ale to zawsze jest powiedziane, że przyszedł św. Mikołaj i coś zostawił. Chociaż wiele razy zdarzyło mi się słyszeć z ust dzieci, że to rodzice dają prezenty, a nie św. Mikołaj czy Gwiazdor, to zawsze staram się im podpowiedzieć, że rodzice są jedynie jego pomocnikami. Czy mi w to wierzą, czy nie to już nie mogę być pewna, ale uważam, że dzieci powinny być dziećmi od początku do końca.

Myślę, że mając 5, 10, 30 czy 50 lat, to tak czy inaczej każdy powinien wpuścić do serca magię świąt, bo św. Mikołaj przychodzi do wszystkich bez wyjątku. Jedyne co, to z wiekiem zaczynamy wyraźniej dostrzegać pod jaką postacią pojawia się, by nas obdarować. Czy to jako nasza Mama, Brat, Babcia, Mąż, a nawet i własne dzieci 🙂 Bo św. Mikołaj jest po prostu w każdym z nas i kropka. Nie pozwólmy sobie nie zauważać takich dni, jak dzisiaj, bo w ten sposób pozwalamy, by miłe rzeczy uciekały nam tuż przed nosem. Zróbmy sobie sami przyjemność, zróbmy innym przyjemność, zróbmy tak, by nigdy nie powiedzieć, że św. Mikołaj nie istnieje. Po prostu pozwólmy mu zaistnieć w naszych sercach 🙂

Dobranoc Kochani!

13 myśli na temat “Do kogo przychodzi św. Mikołaj?

  1. Ostatni akapit pokazuje, jak ogromne cieplo masz w sercu. Jestes stworzona do pracy z ludzmi i dziecmi (tzn dzieci to tez ludzie 😛 ).

    Moj tata przebral sie raz na swieta za Mikolaja, zeby zaskoczyc mojego synka, ale maly go od razu rozpracowal 😉 Tata wydawal sie zawiedziony, ze nie ma po co juz w tej brodzie siedziec 😛

    Polubione przez 1 osoba

  2. A ja właśnie oglądam „Pan Popper i jego pingwiny” 😀 (Tomek: „Tamaluga lubi pingwiny”, ja: „Znasz kogoś, kto nie lubi?”, Tomek: „Nie!”)
    Heh, dzielenie kalendarza adwentowego z Tomkiem to jakaś abstrakcja. W ciągu pięciu minut zostawiłby dla mnie tylko karton.
    Kalendarze dziewczyny uwielbiają, i dostały w nocy, do butów. Zawsze 5/6 wystawiają buty 😀 Tamaluga dostała swój po raz pierwszy i aż piszczała z radości otwierając okienka.
    Patrz, ja nie wiedziałam, że Tomka kolega pomaga Mikołajowi. To znaczy każdy wie, że z niego gwiazdor, ale żeby rozdawał prezenty…?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s