Poświąteczne pakowanie

IMG_20181226_140040.jpg

Hej!

Właśnie skończyłam pisać i planować wpis, który kończy zabawę QUESTION & ANSWER. Odpowiedzi na wasze pytania już znam, wyniki losowania także! Mam nadzieję, że już nie możecie się doczekać, a i dla niektórych 1 stycznia rozpocznie się radośnie, bo zobaczy nazwę swojego bloga na moim skromnym nagraniu 😀 Dziękuję za wasze pytania, które dały mi sporo do myślenia i zapraszam do wzięcia udziału w następnych zabawach, bo takie na pewno jeszcze będą!

Święta? Jestem w szoku, bo były naprawdę na swój sposób magiczne. Raczej spodziewałam się, że nie będą odbiegać mocno od poprzednich. Zawsze ktoś z kimś zdążył się posprzeczać przed wigilią, ktoś inny nie miał humoru, a jeszcze ten bałagan związany z gotowaniem. W tym roku jednak było inaczej… Udało się ogarnąć wszystko już dzień przed 24 grudnia, więc tak naprawdę tylko w wigilie trzeba było usmażyć karpia i odcedzić barszcz. Choinka ubrana, prezenty popakowane, wszyscy uśmiechy od ucha do ucha. Nikt nie miał fochów, nikt nie był zmęczony, wszyscy chcieli tej wigilii i to chyba spełniło wszystkie moje świąteczne marzenia 🙂 Nawet lepiłam z moją Siostrą pierogi na co nigdy nie było czasu i co zawsze wzbudzało negatywne emocje ze względu na ilość pracy i idący za nią nieład. Zawsze chciałam właśnie takich świąt, ale było mi trudno całą rodzinę postawić na nogi. W tym roku już nie naciskałam i było wspaniale. Wszystkie niesnaski zostały za nami, a my usiedliśmy do stołu jakbyśmy sto lat nie rozmawiali ze sobą . Tym bardziej się cieszę, bo za rok już we dwoje spędzimy wigilie, a z rodzinami zobaczymy się w Boże Narodzenie i w drugi dzień świąt. W takiej atmosferze o wiele łatwiej jest zacząć przeprowadzkę, zdecydowanie… 🙂

No dobra, wcale nie jest tak łatwo! Kiedy tak człowiek pakuje te swoje wszystkie manatki i myśli sobie, że ma się wynieść z pokoju w którym spędził tyle lat i w którym trzymał wszystkie swoje sekrety to robi się tak jakoś smutno w sercu. To właśnie te cztery ściany widziały moje chwile radości i te mniej szczęśliwe. Zresztą co tam cztery ściany! Przecież całe mieszkanie to jedna wielka historia mojego życia. A teraz to wszystko zostawiam, by w nowym miejscu rozpocząć nowy rozdział z ukochanym Narzeczonym. Pewnie na początku jest trochę dziwnie budzić się i być tylko we dwoje, ale już nie mogę się doczekać tych wszystkich chwil razem na własnych zasadach! Już właściwie wszystko jest gotowe, brakuje tylko naszych ubrań, jedzenia i nas. Trochę się stresuje tym wszystkim, bo jednak niecodziennie wyprowadzam się od rodziców. P. już ma ten etap za sobą, bo przenosił się do mnie, a ja? Pierwszy raz pakuje swoje życie w kartony i kompletnie nie wiem czy poradzę sobie w nowej roli… Dobre jest jednak to, że wyprowadzamy się zaledwie jedną ulicę dalej od rodziców, więc wsparcie zawsze będzie w zasięgu ręki 🙂

Powiem Wam, że mój brak doświadczenia w wyprowadzkach sprawia, że nawet nie wiem jak powinnam się czuć. Z jednej strony mam wyrzuty sumienia, że zostawiam moją rodzinę i idę sobie gdzieś indziej, a z drugiej nie mogę się doczekać aż już tam spędzimy pierwszą noc, a rano wypijemy wspólnie kawę i zjemy śniadanie. Ogólnie jestem mocno związana ze swoim domem, nawet na wyjazdach z czasem czuję, że brakuje mi domu. Teraz to będzie taki trochę dłuższy wyjazd i to na stałe! Dobrze, że z P., bo z kimś innym w życiu bym się nie zdecydowała na taki krok. Cieszę się, że to właśnie z nim jest mi pisane urządzać nowe miejsce i naprawdę wyszło to nam pięknie! Wszystko jest tak, jak chcieliśmy. Właściwie to czekamy jeszcze tylko na nowe drzwi wejściowe i z Mamą dogadaliśmy się, że zostawimy naszą wielką szafę, a w zamian dostaniemy gotówkę na inną. Wszystko dlatego, że w XXI wieku trochę strach rozkręcać meble i skręcać, a w całości niestety jej nie przeniesiemy. Przy okazji Mamie też jest potrzebna, więc rozwiązaliśmy dwa problemy za jednym zamachem! Powiem Wam, że trochę mi lżej na sercu kiedy słyszę, że moja Siostra też się martwi, że nie będzie miała do kogo gęby otworzyć” kiedy wszyscy pójdą do pracy. Chyba będziemy często gościć się nawzajem, dobrze, że chociaż mamy blisko! 

Dzisiaj nasza radość już w ogóle była ogromna, bo przyszli do nas moja przyjaciółka z jej narzeczonym i pomogli nam ogarnąć resztę domu. Panowie przytachali meble wraz z jeszcze jednym kolegą, a przyjaciółka umyła ze mną lodówkę. Potem wszyscy siedzieliśmy w salonie, piliśmy piwko i rozpakowywaliśmy kartony. Jeszcze moja Siostra do nas zajrzała, więc prawie, że zrobiła się z tego wszystkiego parapetówka 😛 Musielibyście widzieć jak pięć osób zabiera się za stawianie telewizora na komodzie jednocześnie wyciągając spod niego stolik. Tyle rąk, a w sumie i tak najpierw wszyscy chwycili za telewizor. Trzeba było na głos operować całą misje… 😀 Ale kocham takie chwile! Cudownie mieć takich ludzi wokół siebie 🙂

A wy? Jak wspominacie swoją wyprowadzkę od rodziców? Było ciężko czy raczej tylko trochę przykro? Podzielcie się to może uspokoję swoje emocje 🙂

Koniecznie zajrzyjcie tutaj 1 stycznia na podsumowanie QUESTION & ANSWER!

Szczęśliwego Nowego Roku!

12 myśli na temat “Poświąteczne pakowanie

  1. To moja mama wyprowadziła się ode mnie :-/ Nie wiem co o tym myśleć, doprawdy 😂
    Ale wam kibicuję i tak się cieszę, jak bym to ja sama to wszystko przeżywała…
    Wstawcie, wstawcie te drzwi, bo tak głupio bez drzwi. Pewnie wam zimno, i sąsiedzi gęby wtykają… 😂

    Polubione przez 1 osoba

  2. A, nie ma o czym. Po prostu wzięła i wyjechała sobie do Stanów, gdy moja Wika miała 10 miesięcy. Przyjechała po roku i została 10 miesięcy, w międzyczasie zdążyłam urodzić Oliwkę, więc przynajmniej była ze mną przy obu dziewczynkach, przez jakiś czas. Potem wyjechała na stałe i nie widziałyśmy się przez 5 lat. A teraz raz na rok albo na 2 lata. Smutne to, ale już się przyzwyczaiłam. Moja mama, jak by to powiedzieć, hmmm… w przeciwieństwie do mnie nie była aż tak rodzinna.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Też przeżywałam to tak samo jak Ty. Oprócz wielkiej radości i ekscytacji byłam w pewien sposób smutna, że zostawiam mój ukochany pokój, dom, psiaka i przede wszystkim tatę [bo z mamą nie mam najłatwiejszych stosunków :P]. Ale po pewnym czasie to mija. Ja staram się odwiedzać rodziców raz, czasem dwa razy w tygodniu i na dzień dzisiejszy mi to odpowiada. Ale zauważyłam, że nieprzyjemnie odwiedza mi się mój pokój – jest w połowie pusty, bo wzięłam część mebli, wiszą jeszcze zdjęcia, jest pełno książek i pierdół. Jakoś tak czuję się tam nieswojo 😛

    Kiedy wielki dzień? 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Właśnie dzisiaj pierwszy raz tu śpimy :* Po wejściu do nowego mieszkania rozkleilam się jak bobr i w sumie nadal nie wyplakalam wszystkiego 😮 Nie ma to jak emocje… Dziękuję Ci za wsparcie, właśnie liczyłam przede wszystkim na Twoje zdanie:*

      Polubione przez 1 osoba

      1. Płakać też trzeba 🙂

        Mam nadzieję, że macie wygodne posłanie, bo my pierwszej nocy spaliśmy na materacu i na drugi dzień czułam się jakbym miała 87 lat 😀

        Nie ma za co :*

        Polubione przez 1 osoba

  4. Hmmm, i mnie to poszło jakoś tak lżej, bo wyjeżdżałam z domu na studia, ale tylko 50 km, dalej i przyjeżdżałam co weekend. Zabierałam więc tylko walizkę ciuchów i kołdrę 😛 I tak 3.5 roku mieszkałam w 2 miejscach, ale to wyraźnie dalej był mój dom, a studia i stancja, to stancja – miejsce do przenocowania. Dopiero wyjeżdżając za granicę było trochę inaczej, ale też jakoś tak to było… hmm… no nie wiem. Jechaliśmy na próbę, na chwilę, bez oficjalnej ,,wyprowadzki na swoje”, więc u mnie to inaczej się rozchodziło po kościach. 😀 A teraz czuję się jakbym domy miała 3. Bo mamy swój w UK, u Mamy wciąż czuję się jak u siebie, a nie jak gość (czego np, mój najstarszy brat nie powie i widać, że nie czuje się jak u siebie gdy odwiedza mamę), i u teściów też raczej czuję się luźno. Może nie aż tak, ale lodówka mi nie straszna 😛

    Podsumowując, nie przechodziłam większej traumy w związku z wyprowadzką od rodziców. Wciąż jest tam trochę moich rzeczy, i na zawsze pozostanie moje serce… 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak, serce zostaje tam już na zawsze 😍 My niby się szykowalismy od listopada, ale jednak chyba w remoncie nie myślałam tyle o emocjach, a dzisiaj już po przeprowadce dociera do mnie wszystko. Ale cieszę się że zaczynamy z P. nowy etap 🙂 Będzie pewnie trudno się przyzwyczaić ale we dwoje jest raźniej

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s