Kwiecień to kolor żółty, nieprawdaż?

Hej!

Czas na małe podsumowanie kwietnia, który przeleciał tak szybko, że nawet nie wiem kiedy. Dużo pracy, mało czasu na odpoczynek, święta i w końcu ostatnia niedziela w pracy. Za chwilkę majówka na którą mamy z P. milion pomysłów, aż w końcu żadnego z nich nie zrealizujemy 😛

Kwiecień nie oszczędził mnie także pod względem zdrowotnym. Katar alergiczny prawie mnie nie opuszczał, a sucha pogoda tylko jeszcze pogłębiała ten stan. W rezultacie jestem skazana na różne lekarstwa. Ja, która jest anty-lekiem totalnym… No, ale nie miałam za bardzo nic do gadania, bo z domu wychodzić muszę, a bez leków to było po prostu niemożliwe. Teraz trochę ochłodziło się w Poznaniu, więc w końcu mogę normalnie funkcjonować. Całe szczęście, że brzozy kończą już pylić! Już nie wspomnę o tym, jak wygląda moje i P. auto, a mycie tutaj na za długo nie pomaga 😛

Święta tym razem były dla mnie całkiem nowym doświadczeniem. Wyprawiłam je sama z małą pomocą P. Nie myślcie sobie, że nie chciał mi pomagać, bo było wręcz odwrotnie. Po prostu był skazany na popołudniowe zmiany, więc ile zdążył przed pracą, tyle zrobił. Nie mam mu za złe, bo jakby nie zależało to od niego, prawda? Śniadanie Wielkanocne zjedliśmy we dwoje w naszym mieszkanku i choć znamy się już dobre 8-9 lat, a za chwilę mamy 3 rocznicę związku to nie brakowało wzruszeń przy dzieleniu się święconym jajkiem, a tematów do rozmów było jeszcze więcej niż zwykle ❤

Ginger rośnie nam jak na drożdżach, a w domu chyba rozkręciła się na dobre! Tylko niestety pierwsza wizyta u weterynarza zakończyła się fiaskiem, a właściwie nawet do niej nie doszło, bo Ginger w ramach kociego buntu narobiła do transportówki zanim w ogóle do auta doszliśmy… Także w maju czeka nas próba nr 2, a jak historia się powtórzy to chyba zawołamy weta do domu. Poza tym nie mamy zbytnio powodów do zmartwień. Codziennie ma nam masę rzeczy do wymiauczenia i szuka naszego towarzystwa, nawet w nocy… Hahaha 😀 Jest naprawdę kochana! Poniżej jej aktualna foteczka:

Sweter, który widzicie na zdjęciu nad postem ufundował mi wczoraj mój Ukochany. W życiu bym nie założyła żółtej rzeczy, ale powiem Wam, że naprawdę całkiem dobrze w tym wyglądam! A jeszcze jak to P. powiedział: Jesteś taka radosna w tym sweterku pośród tych wszystkich szarych ludzi 😀 Ten to ma gadane, co nie? Zresztą, facet, który wręcz namawia do kupna jakiejś rzeczy to ideał hahaha ❤

Strajk nauczycieli został zawieszony niby do września. Teraz to tym bardziej mam mieszane uczucia co do podjęcia się pracy w szkole. No bo niby jak? Zamiast we wrześniu zacząć pracę to będę siedzieć w domu z okazji strajku i denerwować się, że nie dostanę wypłaty… Mówią, że niby wypłata za strajk się należy, ale powiedzmy sobie szczerze… Nam nawet jak się należy to wcale nie musimy tego dostać. W każdym razie poza rozsyłaniem CV do szkół patrzę również na inne oferty pracy. Koniec studiów to dobry czas, by jeszcze zmienić kierunek ścieżki zawodowej, trzeba tylko chcieć 🙂

Życzę Wam wspaniałego Maja! Dużo słońca, ale też żeby nie uschła nam ta Ziemia 🙂

A 1 maja pojawi się specjalny wpis, więc śledźcie aktualności ❤

19 myśli na temat “Kwiecień to kolor żółty, nieprawdaż?

  1. Piękny kot! Dobrze masz z P. Przynajmniej będziesz chodziła ubrana!:) Zawsze możesz się przebranżowić i nic w tym złego. Takie czasy. Też mam mieszane uczucia co do strajku. On nic nie zmienił, a kolejny strajk we wrześniu też pójdzie na marne. Nauczyciele pokazali swoją odpowiedzialność i pokazali, że można nimi pomiatać. Aha. Prywatne szkoły nie strajkowały. Może trzeba edukację sprywatyzować? Tylko, co to zmieni.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jeju ten sweter skradł moje serce. Nie lubię takich kolorów ubrań, raz na rok może sie zdarzy że coś takiego ubiore. Moja garderoba to jedna wielka czerń. Ale pontyn zdjęciu myślę: Może czas na zmiany? Pozdrawiam ❤️

    Polubione przez 1 osoba

  3. Odradzam pracę jako nauczyciel – serio. Marna kasa… Dużo nerwów i wszystko z własnej kieszeni musisz wykładać. Jestem nauczycielem…. Jako starsza woźna zarabiałam więcej niż początkujący nauczyciel… 😛 I spędzałam w szkole średnio od 8 do 17 czasem do 19… Bo musisz być dla rodzica, dzieci, szkolenia, rady itp. Nie chcę wracać do zawodu.

    Polubienie

      1. To tak się wydaje… Panie od W-f też jeżdżą na wycieczki, też mogą być wychowawcami, też muszą być na radach, szkoleniach, wywiadówkach. Też mają rodzice dużo do powiedzenia i chcą spotkań 😉 mając mgr. dostaniesz 1600 na rękę może jak dobra dyrektorka to doda z 100 zł motywacyjnego. A 2 lata musisz robić staż a to może być trudniejsze. Wolne o którym tak szumnie się mówi to są dyżury 😉 Także… Ten… Jeśli Twój ukochany dobrze zarabia i możesz pozwolić sobie na takie „hobby” pełne nerwów to idź, ale jeśli nie… To ciężko wyżyć we dwoje 😛 I nie piszę tego jakoś złośliwie – abyś mnie źle nie zrozumiała. Moja pasja znika po tym jak jestem traktowana, jak wiele muszę włożyć kasy z własnej kieszeni na pomoce (w-fiści też muszą ;P albo chociaż prosić o takie rzeczy). To jest tak cholernie smutne, przykre i beznadziejne. Lata studiów… Hah.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Dlatego myśl o nauczycielstwie odkładam do szufladki „w opcji”, a rozglądam się za czymś lepszym 🙂 Nawet jeśli mój przyszły mąż dużo by zarabiał to niestety ja należę do tych kobiet, które chcą przynosić jakąś ładną pensje do domu 😛 Nie chce być utrzymanką 🤷‍♀️

        Polubienie

      1. Kurcze… To takie niesprawiedliwe. Dodatkowo jestem na siebie zła, bo w tym okresie słyszałam wiele tak krzywdzących i nieprawdziwych opinii na temat nauczycieli i szkolnictwa, że głowa mała… I byłam w mniejszości pogladowej, więc już nie chciałam się odzywać. 😦

        Polubienie

      2. Nie czuje się utrzymanką, dorabiałam na korkach, na innych etatach (czytaj prawie w domu w ogóle mnie nie było). Mój mąż ma 2 razy więcej premii niż ja wypłaty… Takie życie 😛 Chciałam pracować z pasją, z dziećmi. A teraz poważnie myślę nawet nad sprzedawcą w sklepie odzieżowym (nawet lubiłam tam pracę 😛 ). Jak zarabiałam te 1600 to jeszcze musiałam wykładać na : gry edukacyjne, plansze, pomoce. Wszystko drukowane i robione w domu. Wszystko przygotowywałam po nocach. Mąż się wściekał, że ta praca tak bardzo mnie angażuje. Nie zmieniłam tylko dlatego, że chciałam dokończyć staż (ostatni rok był taki krótki), a do tego myślałam o ciąży.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s