Gorąca czerwcówka

IMG_20190702_111345.jpg

Hej!

Na początek chcę Was powitać w nowym miesiącu! Przed nami 31 lipcowych, letnich dni 🙂 Lipiec to dla mnie szczególny miesiąc, bo 15 ja obchodzę urodziny, a 31 mój blog! Dodatkowo jeszcze czeka mnie obrona pracy magisterskiej, ale z perspektywy całych studiów to naprawdę będzie już tylko formalność 🙂

Czerwiec to był piękny miesiąc, choć nie powiem – upały dawały wszystkim w kość. Jednak największa gorączka była w momencie kończenia pracy magisterskiej i ogarniania zakończenia studiów. Na dodatek cały czas towarzyszyła mi myśl, że za chwilę absolutorium, a ja nadal nie wiem jak będzie wyglądać moja przyszłość. Tydzień przed wspomnianym absolutorium dopadła mnie jakaś chandra, w środku czułam totalną beznadzieję, a jedyne na co miałam ochotę to na kilogramy czekolady. I kiedy tak dogorywałam sobie w pracy to nagle pojawiła się w mojej głowie myśl (tak jak w bajkach zapaliła mi się żarówka nad głową), że może nie wszystko stracone i wyślę jeszcze CV do jakiejś szkoły. Znalazłam aż jedną ofertę dla nauczyciela wychowania fizycznego, wow. No dobra wyślę, a co mi tam. Pewnie mi nie uwierzycie, ale na drugi dzień rano prawie oplułam lustro pastą do zębów, gdy na telefonie wyświetliło mi się połączenie od nieznanego numeru. Odbieram, słucham i po chwili do mnie dociera: ZOSTAŁAM ZAPROSZONA NA ROZMOWĘ DO TEJ JEDNEJ SZKOŁY! No przecież dobrze, że przemyłam buzie przed odebraniem, bo bym opluła już nie lustro, a całą łazienkę i pewnie biedną Ginger! Następnego dnia mój kochany P. pojechał ze mną do tej szkoły, a była to Szkoła Podstawowa. Stresik był to prawda, choć chyba bardziej stresowałam się wieczór wcześniej, gdy odkryłam, że moja szafa jest pełna ciuchów typu „nie mam co na siebie włożyć”. Nie przewidziałam w sumie żadnej rozmowy o pracę, więc skąd miałam też mieć formalne ciuchy. Na szczęście siostra pożyczyła mi czarną spódnicę, a sama wynalazłam jakąś koszulę z obciętymi rękawami. Wyglądałam chyba okej, bo w sumie dostałam te pracę 3 godziny po wyjściu z rozmowy. Potem się dowiedziałam, że na to miejsce było 15 innych CV, ale wybrali właśnie mnie. Super uczucie 🙂 Zostałam Panią Nauczycielką i wbrew wszystkich obiekcji co do opłacalności tego zawodu, to jednak spełniłam swoje kolejne marzenie!

W zeszłą sobotę natomiast miałam absolutorium, które prowadziłam wraz z kolegą. Niby nic, a jednak oboje nieźle się zestresowaliśmy. Mi na szczęście udało się to opanować, choć gdy przyszły wzruszające momenty to z ledwością nie roniłam łez. Koledze natomiast chyba zacinała się płyta główna w mózgu z tego stresu, chociaż przysięgam – zarzekał się, że takie wystąpienia go w ogóle nie ruszają… 😀 No, ale daliśmy radę i to jest chyba najważniejsze! Po uroczystości zaprosiliśmy z P. wszystkich do nas, do mieszkania. W sumie przez nasze gniazdko przewinęło się z 11 osób, a nakryliśmy stół dla 8, hmmm… Zanim wszyscy się najedli i wypili to nagle zrobiła się 17 i za chwilę lecieliśmy na Stare Miasto świętować z moją przyjaciółką i jej narzeczonym, a tam to już czas był względny. W przypływie alkoholu nogi doprowadziły nas na kebab, gdzie no halo! Ostatnim czasem unikam tego jak ognia. Co te procenty robią z ludźmi, echhh… W sumie w domu byliśmy jakoś po 1, więc patrząc na to, że o 12 przyszli do nas goście, no to prawie 13 godzin świętowaliśmy moje zakończenie. Sztos! Co prawda w niedziele byłam kompletnie nieprzytomna (czyt. skutek uboczny nadużycia alkoholu), a cały weekend został przeze mnie i P. opleciony mottem, które brzmi mniej więcej tak, że nie wolno pić alkoholu. 

Jednak sobotni wieczór zapamiętam jeszcze z innego powodu niż świętowanie mojego absolutorium. Tak się składa, że tego wieczoru minęło również pół roku od kiedy z P. postanowiliśmy zamieszkać tylko we dwoje. Nawet nie wiem kiedy ten czas minął, ale powiem Wam, że między nami jest naprawdę cudownie 🙂 Wszystko dobrze się układa i mam nadzieję, że tak już zostanie! W każdym razie kiedy siedzieliśmy sobie w ogródku piwnym to w międzyczasie jeden chłopak przygrywał na gitarze różne miłosne ballady. Naprawdę klimat był niesamowity! I nagle nie wiem skąd, ale przyszła mi myśl, że cudownie byłoby zatańczyć do tej muzyki, i już w sumie za chwilę P. tańczył ze mną przy dźwiękach gitary, na samym środku starówki ❤ Było cudownie!!!

Teraz w sumie nie mogę się doczekać obrony, bo chciałabym już mieć to za sobą i w pełni cieszyć się zasłużonym wypoczynkiem. A za miesiąc o tej porze pewnie będę się już pakować w moje ukochane Sudety! W tym roku zdecydowaliśmy się na skromne wakacje ze względu na przyszłoroczne wesele. Na pewno planujemy wdrapać się na Śnieżnik i jeśli się uda to pojedziemy na wycieczkę jednodniową do jednego z najpiękniejszych miast w Europie. Kto pierwszy zgadnie o jakim mieście mowa dostanie ode mnie pocztówkę! 😀

Pozdrowienia dla Was!

IMG_20190629_090508730_HDR.jpg

Absolwentka AWF Poznań

13 myśli na temat “Gorąca czerwcówka

  1. Masz pracę??!! Rewelacja! Gratuluję! W ogóle wszystkiego gratuluję! I wiesz czego ci życzę? Żeby nic się nie zmieniło, bo marzenia i tak same ci się spełniają.
    Urocza randka, zazdroszczę 🙂
    Eeee… Paryż? Barcelona?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s