Upalny lipiec to już historia!

67543050_2590531041009948_6899487373269139456_n

Hej!

Kto by pomyślał, że już jest 31 lipca i do napisania jest kolejne miesięczne podsumowanie 😮 Jednak nim do niego przejdziemy to jest jeszcze jedna sprawa, która nie może czekać, a mianowicie chodzi o to, że…

DZISIAJ BLOG OBCHODZI DRUGIE URODZINY!

Och, nie sądziłam, że dotrwam do tego miejsca! Jednocześnie tak bardzo się cieszę, że te 24 miesiące temu, 31 lipca, postanowiłam napisać tutaj pierwszy wpis. Było to jeszcze w witrynie blog.onet.pl, a jeśli macie ochotę go zobaczyć to zapraszam tutaj: Współczesne panta rei. Cieszę się, że przez ten czas poznałam tylu wspaniałych bloggerów! To dzięki Wam chce mi się pisać :-)! Dobrze mieć takie jedno miejsce w sieci gdzie Twoje słowo coś znaczy, a w dodatku takie, gdzie spotyka się ludzi z podobnym zamiłowaniem do pisania. Dziękuję Wam! I mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na kolejny roczek ❤

W ciągu tych dwóch lat…

Napisałam 183 wpisy, co daje średnio 7 wpisów na miesiąc!

Odwiedziło mojego bloga 2927 osób!

Najwięcej odsłon padło 27 marca 2019, po dodaniu wpisu: 8 kwietnia nowym dniem nauczyciela!

Poza tym przez ostatni rok…

To oczywiście tylko najważniejsze wątki, bo mogłabym tak wymieniać bez końca 🙂 Na szczęście zostało mi jeszcze małe podsumowanie lipca, także wspomnień czar tak szybko nie zgaśnie, o nie!

Lipiec był zawrotnym miesiącem. Chwilami brakowało mi tchu, czasu, snu i w ogóle tego wszystkiego, co według fizjologii stanowi o homeostazie człowieka, ale w końcu udało się dotrzeć do mety i tak właśnie dołączyłam do grona magistrów -> Pani Magister na 5! W sumie nawet nie miałam okazji opowiedzieć Wam o tamtym dniu. Generalnie to wychodzę z założenia, że obrona mogłaby odbywać na skype, bo wtedy uniknięto by 40 minutowego opóźnienia zakończonego 5-10 minutowym odpytywaniem. Chyba nigdy nie zapomnę tego zapachu lilii po wejściu do gabinetu! Nawet nie omieszkałam wspomnieć, że ładnie pachnie. Tak wiecie… Dla rozluźnienia atmosfery. Powiem Wam, że trafiłam na z ł o t ą promotorkę! Przez całą obronę dodawała mi otuchy swoim słonecznym uśmiechem. Pytania w sumie nie były najgorsze, ale do tego stopnia podchwytliwe, że przy odpowiedzi nr 3 kierownik komisji stwierdził, że tak, oczywiście, ale nie o to mi chodziło. Na szczęście po tym byłam już wolna, więc udało się jako tako 😀 Oczywiście magisterka zdana na 5, bo czemu nie! A na dyplomie pojawi się wywalczone 4+! Cieszę się i jednocześnie nawet stresuje, bo przecież już tam (raczej) nie wrócę, a jeszcze przede mną nowa praca, nowe doświadczenia i to już w sumie tak blisko!

Po obronie P. zabrał mnie na sushi i tak w sumie dotarło do mnie, że ten magister nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak myślałam. Chyba więcej emocji przysporzyła mi sama obrona niż fakt, że już po wszystkim. Nie wiem może pojawił się lekki smutek, że to już koniec? Wszyscy tak usilnie chcą skończyć studia, gdy już jest blisko do absolutorium, a potem mimo wszystko jest smutno. W sumie chyba po licencjacie byłam bardziej podekscytowana, bo w końcu wtedy broniłam się pierwszy raz, a teraz to była formalność. Nie mylić z pewnością siebie! Znaczy się byłam pewna, że ten magister to taka wisienka na torcie, ale stresowałam się, tak , że o matko, córko i jeszcze siostro!

Poza obroną magisterską obchodziłam także 24 urodziny, które spędziłam tym razem w domu, kameralnie, z najbliższymi. Tym razem nic nie planowałam z okazji swojego święta, więc plany przyszły do mnie. Było naprawdę miło i sympatycznie, choć zdecydowanie wolę obchodzić urodziny w drodze do nowego miejsca 🙂

W lipcu nie zabrakło też odrobiny kultury. Wspólnie z P., z moją Mamą i Siostrą wybraliśmy się tuż po premierze na nowego Króla Lwa. Recenzje możecie sobie przeczytać tutaj: Kiedy „Król Lew” przestaje być bajką dla dzieci. Oprócz tego obejrzałam jeszcze kilka innych produkcji:

  • Sekretne życie zwierząt domowych 2 
  • Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek
  • Contratiempo
  • Jak pozbyć się cellulitu

A poza tym chyba przekroczyłam wszelkie normy oglądania Hiacynty Bukiet razem z moją Mamą podczas odwiedzin u niej… 😀

*

Tymczasem odliczam dni i godziny do wyjazdu w góry. Tym razem Kotlina Kłodzka, Skalne miasto oraz Śnieżnik. Czuję, że w przeciwieństwie do zeszłorocznego Zakopanego, uda się wszystko zobaczyć, co sobie zaplanowaliśmy! Miała być Praga, ale chyba jednak zostawimy to sobie na inny czas i wtedy zdecydowanie na dłużej niż 1 dzień. Powiem Wam, że ogromnie denerwuje się faktem, że zostawiamy Ginger na 4 noce. Co prawda całe dnie będzie z nią moja Mama, bo akurat tak się ułożyło, że będzie u nas odsypiać nocki. Mam nadzieję, że kici szybko zleci ten czas, jak nas nie będzie.

Do napisania po powrocie z urlopu 🙂

Trzymajcie się,mocno! ❤

12 myśli na temat “Upalny lipiec to już historia!

      1. To trochę taka tajemnica. Powiedzmy, że same dobre rzeczy zawsze dzieją się w lipcu 🙂 wypoczywaj na urlopie 🌴🌴

        Polubione przez 1 osoba

  1. Tyle wrażeń!

    Kicia da radę. Trochę potęskni, ale jak zobaczy, że po rozłące do niej wracacie to się przyzwyczai. Nasz wytrzymał z Teściową kilka dni, wiadomo, że tęsknił, ale nawet focha nie strzelił po naszym powrocie więc nie martw się ☺

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s