ReSTART

67820060_2603620529700999_3755160206917500928_n

Hej!

Po krótkim urlopie wracam do Was i informuję, że żyję i mam się dobrze 🙂 W końcu udało mi się zresetować po roku ciężkiej pracy nad sobą i swoją przyszłością. Znalazłam to czego szukałam – balans. Potrzebowałam spokoju, z dala od ludzi i zgiełku, a spokój ten, po raz kolejny znalazłam w Kotlinie Kłodzkiej. Przyrzekam, że gdzie bym nie pojechała to jednak, to miejsce jest najbliższe mojemu sercu. W ogóle Sudety to moje miejsce i według mnie najpiękniejsze góry. Dla innych będą to Karpaty z Tatrami, ale dla mnie Sudety i kropka!

Tym razem dopisała nam piękna pogoda, przez co tym bardziej nie mieliśmy ochoty wracać do Poznania. Udało nam się zobaczyć „prawie” wszystko to, co sobie zaplanowaliśmy, ale co najważniejsze weszliśmy na Śnieżnik (1425 m n.p.m.) czwarty najwyższy szczyt Korony Gór Polskich, trzeci najwyższy szczyt w Sudetach Czeskich i najwyższy szczyt w Masywie Śnieżnickim. I chociaż mam wrażenie, że jeszcze nigdy tak ciężko nie szło mi się pod górę to jestem dumna, jak cholera! Teraz już naprawdę została tylko Śnieżka, taka o wisienka na torcie. I może Pradziad na dokładkę… 🙂

67619789_2602485203147865_7061136133970722816_n

A tam to dopiero był spokój, bo… kolejki na szczyt brak, a przecież teraz tylko wariaci używają nóg w górach, czyż nie? 😉

Ginger bez problemu zniosła rozłąkę. Muszę przyznać, że teraz dosłownie nie daje nam żyć. Ciągle szuka okazji by spędzić przy nas czas, nawet w nocy… tak. Codziennie między 3 a 5 rano  budzi nas w taki sposób, że przynosi swoją ukochaną mysią maskotkę do naszego łóżka i miauczy wniebogłosy, a jak to nie pomaga no to cóż… Zabiera myszkę z łóżka i zaczyna bawić się w najlepsze. Nie pomaga to, że P. wstaje i wyrzuca jej te zabawkę gdzieś w głąb mieszkania. Wystarczy 5 minut, by rudzielec przybiegł z tym z powrotem. Dzisiaj miarka się przebrała i zamknęliśmy sypialnie na jakieś ostatnie 30 minut mojego snu, bo o 5:30 zadzwonił bezlitosny budzik i musiałam zbierać się do pracy.

Po powrocie uznaliśmy, że mamy jeszcze 500+, którego jakimś cudem nie wydaliśmy na wyjeździe. Mieliśmy pojechać jeszcze nad morze, ale ceny zwalają z nóg, a w te i wewte nie chce nam się specjalnie jechać. Jednak nieużywane pieniądze tracą na wartości czy jakoś tak, więc te wartość przelaliśmy na mały remont w kuchni. Jeszcze zostały ostatnie szlify, ale jest według mnie pięknie i tak przestronnie! No i w końcu mam wymarzoną lampę z kloszem geometrycznym. Chyba najlepszy punkt całego remontu. Nie mogę się na nią napatrzeć, choć żarówka LED wypala mi powoli oczy… 😀

Teraz przede mną jeszcze jeden dzień w pracy i kolejny długi weekend. Trochę przykro, bo P. w sobotę wraca do swoich tramwajów i jeszcze dostał popołudniówki… Przez te niecałe 2 tygodnie tak się przyzwyczaiłam, że ciągle go mam, że naprawdę nie wiem jak wytrzymam cały weekend bez niego. Trzeba będzie znowu zaprzyjaźnić się z szarą rzeczywistością, ech ech. Jednak coś tak czuje, że szybko zleci czas do kolejnych wakacji… 🙂

Muszę Wam wrzucić przepis na placki z cukini, są przepyszne! 

A co do całego wyjazdu to na ten temat będzie na pewno kilka wpisów, a co najmniej tyle ile miejsc widzieliśmy!

Trzymajcie się!

Udanego długiego weekendu 🙂

 

 

 

 

 

361 dni ❤

Reklamy

5 myśli na temat “ReSTART

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s