Listopad we własnej osobie

74279941_2521380037949782_3919556698716504064_n

Hej!

Piszę do Was prosto z mojego ciepłego łóżka, u boku mam gorącą herbatę i pudełko z chusteczkami. Właśnie celebruje moje pierwsze  L4 i wbrew pozorom nie jest to zasługa szkolnego środowiska, a domowego. Narzeczony przyniósł, ponosił, a ja muszę donosić i ewentualnie przejść przez to. Miałam nadzieję, że jak ucieknę do Wrocławia na czas jego choroby to coś to da, ale gdzie tam. Nawet unikanie swoich dziobów nic nie pomogło. Jesteśmy skazani na przysłowiowe w zdrowiu i chorobie 🙂

„Jakże się cieszę, że żyję na świecie, w którym istnieje październik! Jakież to byłoby okropne, gdyby natychmiast po wrześniu następował listopad!”  – czytamy w Ani z Zielonego Wzgórza. Ja też się cieszę, bo listopad od zawsze dla mnie oznacza kłopoty ze zdrowiem. Rok w rok, nieustannie, walczę z zapaleniem gardła, a następnie za wszystkimi jego konsekwencjami. Nigdy nie wiem czy trafi się na początku miesiąca, w środku czy na końcu. Broniłam się rękami i nogami przed zwolnieniem lekarskim, nawet poszłam w poniedziałek do pracy licząc, że cudownie ozdrowiałam, ale skończyło się to wczorajszą wizytą u lekarza. Także mogę teraz leżeć ile dusza zapragnie i nadrabiać wszelkie blogowe zaległości.

*

Październik niby długi, a ma się wrażenie, że minął szybciej niż taki luty co ma tych dni 28 lub 29. Początek miesiąca był dosyć huczny, bo mój P. świętował 25 urodziny. Długo zastanawiałam się, co dla niego przygotować, żeby nie było to zbyt „normalne”, a jednocześnie niezbyt wyczerpujące, bo urodziny wypadały w środku tygodnia. Koniec końców wymyśliłam przyjęcie niespodziankę, z tym, że to impreza przyszła do niego, a nie on na imprezę. Postawiłam wszystkich naszych bliskich w gotowości i zamówiłam tort, a P. nastawiłam na to, że w jego urodziny zabieram go do miasta na pyszne jedzenie i boskie trunki. Problem był jedynie w tym, że nie za bardzo wiedziałam jak wymknąć się po tort, więc trochę musiałam go okłamać, a mianowicie, że muszę wyjść do Mamy po jego prezent, bo jest tak duży, że nie mogłam go trzymać w domu, a on w tym czasie niech się uszykuje i wrócę po niego z prezentem. Byłam w szoku, że w ogóle mi w to uwierzył. W sumie to nawet nie było aż takie kłamstwo, bo rzeczywiście jego prezent był duży, a byli nimi niezapowiedziani goście 🙂 Musielibyście widzieć jego minę, gdy wszyscy wparowaliśmy do mieszkania krzycząc NIESPODZIANKA! a on stał już ubrany do wyjścia… 😀

*

Ostatni weekend października spędziłam z przyjaciółką ze studiów we Wrocławiu. Pojechałyśmy na konferencję dla nauczycieli wychowania fizycznego, a przy okazji nieco się rozerwać. Wrocław to moje ulubione miasto, choć w sercu jestem poznanianką. Podoba mi się w nim to, że jest taki przestronny, przez co ma się wrażenie, że jest większy od Poznania. Udało nam się zwiedzić Rynek wieczorem i o poranku, napić się dobrego wrocławskiego piwa w Spiżu, byłyśmy na Wyspie Słodowej i widziałyśmy Ostrów Tumski. Zabrakło jedynie czasu na Hale Stulecia i Pergole, ale myślę, że innym razem nadrobimy te braki. Nocleg miałyśmy blisko Sky Tower’a, więc mogłyśmy go podziwiać i w dzień, i wieczorem. Sama konferencja, bo w sumie o nią głównie chodziło, była bardzo ciekawa, choć przyznam, że nasza obecność znacząco zaniżała średnią wieku. Zauważyłyśmy, że młodzi ludzie nie chcą się kształcić w zawodzie, a przecież nie wystarczy być nauczycielem, trzeba też poszerzać swoją wiedzę i szukać nowości. Nawet jeśli niektóre wykłady były nudne to znalazły się takie, które zapadły mi w pamięci i już zdążyłam niektóre pomysły wykorzystać w swojej pracy 🙂 Była też jedna smutna sytuacja, bo wróciłam do domu bez zaświadczenia przez rzekomy błąd organizatorów. Nie byłoby to nic takiego gdyby nie fakt, że organizator wymyślił sobie, że nie zapłaciłam za konferencję, a jednocześnie nie obchodziło go, że mam potwierdzenie zapłaty w ręce. Dopiero po powrocie musiałam napisać skargę, żeby otrzymać odpowiedź, że uwaga… RZECZYWIŚCIE ZAPŁACIŁAM. Najgorsze było to, że zamiast wrócić pełna wrażeń to pierwsze co, to się rozpłakałam po przyjściu do domu. Chyba dawno nikt mnie tak lekceważąco nie potraktował, także z pewnością nie wybiorę się kolejny raz do Wrocławia, żeby podnieść swoje kwalifikacje 😉

*

W tym roku przygotowaliśmy się na przyjście przebierańców w Halloween, ale o dziwo nikt taki się nie zjawił, więc wszystkie cukierki zjedliśmy sami. Kupiliśmy też dynię, ale zamiast upiornego lampionu zrobiliśmy z niej krem z dużą ilością imbiru i czosnku. Miały być horrory, a skończyło się na kolejnych odcinkach serialu Gotham, który mocno nam się wkręcił po obejrzeniu filmu Joker, o którym na pewno stworzę odrębny wpis. Pierwszy odcinek może nie był jakiś niesamowity, ale z każdym kolejnym coraz trudniej oderwać się od ekranu! Polecam wszystkim, którzy tak jak ja chcieliby spędzić chociaż jeden dzień w tak brzydkim mieście, jakim jest Gotham 😀

deficientonlyblackbird-size_restricted

*

Pora na kolejny kubek gorącej herbaty!

Miłego popołudnia  ❤

 

13 myśli na temat “Listopad we własnej osobie

  1. Ale super niespodzianka!:) Z konferencjami czasem tak jest. We wrześniu rzekomo nie byłem zapisany na konferencję choć organizator wysłał nam potwierdzenia udziału i uwaga, maile, które wymienialiśmy trafiały do spamu. Koniec końców wypisał nam zaświadczenie. A co do chorób. Jeszcze mnie nie rozłożyło, jeszcze, a gardło już daje znaki 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Październik faktycznie szybko zleciał.
    Twojemu P życzę spełnienia marzeń i zdrowia.
    Powinnaś złożyć reklamację za to „w zdrowiu i chorobie”, gdyż ślubowania oficjalnego jeszcze nie było (PS. Jak tam suknia?)

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Słowna kawiarka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s