W grudniu popołudniu, o!

 

79151042_874770456254346_6291434666897440768_n.jpg

Hej, hej!

Miło mi Was powitać w grudniu, ostatnim miesiącu tego roku 🙂 Kolejne 12 miesięcy spędziliśmy razem, ja pisząc dla Was, a Wy czytając moje wypociny. Dzisiaj aplikacja Spotify wysłała mi powiadomienie, że najczęściej słuchanym przeze mnie utworem w tym roku był Time of our lives, Pitbulla. Może i Wam wpadnie w ucho po przesłuchaniu go poniżej 🙂

W Poznaniu już od połowy listopada czuć święta, choć szczerze powiedziawszy to ja bardziej czuje smog 😛 Jeszcze przed największymi tłumami zdążyliśmy odwiedzić Jarmark Bożonarodzeniowy i podziwialiśmy widoki z diabelskiego młyna za jedyne 20 zł od osoby za dwa okrążenia… Efekt możecie zobaczyć na zdjęciu głównym. Ładną mamy panoramę, prawda? Ciągle przymierzamy się, by obejrzeć sobie Wrocław z takiej perspektywy. Nawet mieliśmy niecny plan, by wyjechać sobie gdzieś na weekend, np w góry, ale odkryliśmy pewien paradoks szukania noclegu do 50 zł za dobę od osoby, by za dojazd zapłacić 200-300 zł. Bezsensu! Z jednej strony marzy nam się nocleg w hotelu o lepszym standardzie z widokiem na góry, ale przecież 150 zł za dobę od osoby to sporo, a z drugiej wlejemy równowartość do baku i spalimy… Nie ma mowy! To nie mogło się udać. I tak właśnie po 12 miesiącach prób wyjechania sobie na weekend znowu odkładamy to „na potem”. Mam nadzieję, że podróż poślubna wynagrodzi nam te wszystkie wyrzeczenia 😛

78957287_2516411355078543_8543604676698832896_n
Poznaniacy tłumnie przybywający w weekend na Jarmark Bożonarodzeniowy

Celowo nie podsumowuje listopada, bo minął mi jak te tak zwane „wieki ciemne” w średniowieczu. Właściwie nic się nie działo poza tym, że miałam imieniny i jeszcze świętowaliśmy 75 urodziny mojej Babci 🙂 Listopad to naprawdę mało ciekawy miesiąc, nie wiem czy jest ktoś, kto w ogóle zatraca się w tej 30-dniowej nostalgii. Co do samej jesieni i zimy to lubię w nich to, że mogę bezkarnie spędzać popołudnia pod kocem z gorącą herbatą i moim P., jednocześnie oglądając seriale tak długo, aż nie uznamy, że pora iść spać. Ostatnio odkryliśmy także ciekawego autora, który zwie się Bill Bryson. Niedawno wydał książkę Ciało – instrukcja dla użytkownika, którą P. pochłania w każdej wolnej chwili, ja natomiast wybrałam Piknik z niedźwiedziami i jestem nią zauroczona! Może nawet nie tyle samą książką, co miejscem akcji, którym jest Szlak Appalachów liczący ponad 3 tysiące kilometrów, przebiegający przez 14 stanów na wschodzie USA. Po cichu nawet sobie marzę, że może i ja kiedyś się tam znajdę?

top_of_mount_katahdin_opt
Katahdin – jeden ze szczytów na Szlaku Appalachów, wysokość 1606 m npm, czyli prawie jak nasza Śnieżka 🙂 Widok robi wrażenie!

Szkoda, że działalność człowieka niszczy takie miejsca jak właśnie Szlak Appalachów, ale nie tylko, bo przecież w naszych górach też nie jest tak kolorowo jak to pokazują zdjęcia. Zresztą co ja mówię… Człowiek nie tyle niszczy miejsca, co i przyrodę w pełnym tego słowa znaczeniu. W listopadzie cały Poznań wstrzymał na chwilę oddech, gdy pracownicy poznańskiego ZOO pojechali na granicę polsko-białoruską, by przejąć samochód z 10 tygrysami, które były przewożone z Włoch do Rosji w dramatycznych warunkach. Jeden z nich zdechł… Na szczęście historia znalazła swój happy end. 7 tygrysów przygarnęło nasze ZOO, a pozostałe 2 trafiły do ogrodu w Człuchowie. Po miesiącu walki o ich życie udało się przetransportować 5 z nich do azylu w Hiszpanii gdzie zaznają w końcu spokoju na jaki zasługują. Dwa zostały w Poznaniu, ale walka nadal trwa, bo ich stan jest kiepski 😦 

ZBIÓRKA NA AZYL DLA TYGRYSÓW <—– tutaj można dołączyć do zbiórki na azyl, który poznańskie ZOO chce zbudować, by móc ratować zwierzęta!

*

Jeśli chodzi o pracę w szkole to jestem naprawdę zadowolona. Zima może nie jest najłatwiejsza dla WFistów, bo musimy dzielić się jedną salą gimnastyczną, gdy za oknem mróz, ale na koniec okresu próbnego dostałam całkiem ładną premie, a wczoraj podpisałam umowę na kolejne 3 lata. Do tej pory żadnych skarg od rodziców, dzieci chyba też już się trochę na mnie poznały. Jedyne co to muszę walczyć z okresem buntowniczym w 7 klasie, ale jakoś niespecjalnie się tym przejmuje. Udało mi się załatwić piłki do piłki ręcznej, bo takich nie mieliśmy i dostałam własną tablicę korkową przy sali gimnastycznej. Staram się dać z siebie tyle, ile mogę i cieszę się, że w jakiś sposób jest to doceniane 🙂 Nawiązując do pracy to chciałam Wam jeszcze ogłosić, że po 3 latach prowadzenia zajęć w klubie, który jako pierwszy dał mi szansę, podjęłam decyzję o odejściu, ale żeby nie było – z fitnessu nie rezygnuje! Nadal prowadzę zajęcia, ale w innym miejscu. Myślę nawet, że zmiany są potrzebne, bo wtedy człowiek czuje, że idzie do przodu.

Już jutro Mikołajki, 78481154_493473017939576_5268557981670178816_na to oznacza, że zostały tylko 2 tygodnie do przerwy świątecznej na którą wytrwale czekam! W tym roku idę na wigilie klasową do zaprzyjaźnionej klasy, a co do wigilii tej domowej to jeszcze nie wiemy jak ją będziemy spędzać, choć najważniejsze jest to, że we dwoje ❤

Przy tym wpisie pomagała mi moja biało-ruda kocia przyjaciółka Ginger, która wysyła do Was serdeczne „miaaaau”!

Miłego weekendu, Kochani!

 

 

5 myśli na temat “W grudniu popołudniu, o!

  1. Ginger jest rozkoszna ❤
    Gratuluje sukcesow w pracy, zreszta nie spodziewalabym sie niczego innego po tak cieplej i zaangazowanej osobie, jak Ty 🙂
    Ksiazka, ktora czytasz faktycznie brzmi, jakby byla pisana dla Ciebie 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s