Nowego kiepskie początki

82202540_606907273433501_9146038681084100608_n

Hej!

Dawno mnie z Wami nie było, a to dlatego, że dużo się działo. Trochę nas nie było na miejscu, później trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości, a później ta sama rzeczywistość doprowadziła mnie pod gabinet lekarski. Ale od początku…

W sobotę po nowym roku pojechaliśmy w góry, ukochane i wspaniałe góry Sudety ❤ Dziadek mojego P. obchodził 90 urodziny, a my bardzo chcieliśmy na nich być więc w sobotę o 17 wpakowaliśmy się w pociąg w stronę Kłodzka i pojechaliśmy. Śniegu niestety nie zastaliśmy nigdzie po drodze ani na miejscu. Dopiero w niedzielę podjechaliśmy lub i w sumie wczołgaliśmy auto, bo już wyżej był śnieg, pod schronisko Jagodna. Śnieg i towarzyszący mróz był dla nas ogromnym zaskoczeniem, bo tej zimy jeszcze nie mieliśmy okazji go zobaczyć ani też poczuć jak temperatura gwałtownie spada, gdy ten biały puch pokrywa ziemię. Chcieliśmy iść na spacer, ale gdzie tu iść, gdy ja na nogach miałam trzewiki, a P. na głowie czapkę z daszkiem 🙂 Porobiliśmy trochę zdjęć, porzucaliśmy się śnieżkami bez rękawiczek, a gdy już nam odmarzły nosy i ręce to prędko czmychnęliśmy do samochodu, by z powrotem usiąść u rodziny przy kominku. Dziadek był zachwycony tym, że cała rodzina zjechała, by go uściskać i życzyć 200 lat! Wspaniale też było wyciszyć się jeszcze przed powrotem do pracy. Jednak nigdzie człowiek nie czuje się tak wolny jak w górach, mimo, że stając przed ich obliczem jest tylko małą istotą. Jednak jak wielką istotą staje się w momencie, gdy którąś z tych gór zdobędzie, gdy do wzbicia się w powietrze brakuje choćby podskoku… 🙂

82687166_487491042169103_597121829919784960_n

Powrót do szkoły był ciężki i dość pracowity, bo musiałam ścigać uczniów o zaległości i straszyć, że obniżę ocenę każdemu kto nie stawi się do końca tygodnia by uzupełnić braki. Na szczęście znamy się nie od dziś i dlatego pewnie nawet nie próbowali sprawdzać czy będę konsekwentna, i wszystko pięknie pozdawali. Koniec końców wystawiłam same bardzo dobre i kilka sztuk celujących tym, którzy rzeczywiście zabłysnęli w tym semestrze. Niestety nie mogłam ich wyróżnić osobiście, bo od wtorku siedzę w domu z zapaleniem ucha… Musiałam posiłkować się Librusem i wysłać wiadomość masową do rodziców, że oceny już są i można świętować, a w zamian otrzymałam mnóstwo pozytywnych odpowiedzi mówiących o tym, że moje uczennice są zachwycone wychowaniem fizycznym i że zaraziłam je sportem, a mi samej życzono szybkiego powrotu do zdrowia 🙂 Miód na serce wylał mi się hektolitrami ❤ Myślę, że tych celujących może być znacznie więcej na koniec roku szkolnego 😛

Co do mojego zdrowia to powiem tak: nigdy w życiu tyle nie przepłakałam z bólu jak i z bezsilności, co przez ostatnie 4 dni. Poniedziałek i wtorek w większości przespałam, a jeśli się budziłam to napić się wody i wziąć kolejne leki przeciwbólowe. Miałam wrażenie, że eksploduje mi ucho albo głowa, albo wszystko na raz. We wtorek musieliśmy pojechać popołudniu do rodzinnego by mnie zbadał i wystawił L4. W poczekalni spędziliśmy 2 godziny z czego ostatnie 30 minut to już była walka o to, żebym nie zeszła z bólu, bo leki powoli przestawały działać. W końcu otrzymałam receptę bez żadnego szczegółowego badania ani skierowania do laryngologa, ani w sumie bez niczego. Krótko i na temat: brać antybiotyk, probiotyk i siedzieć w domu… Jednak ból minął, ale szum w uchu pozostał, a wraz z nim uczucie zatkania tak męczące, że znowu jedyne co przychodziło mi do głowy to schować głowę w poduszkę i płakać. Dziś pojechaliśmy prywatnie do laryngologa i dopiero dziś zajrzano mi do ucha. Diagnoza: zapalenie ucha środkowego. To oznaczało przerwanie jednego antybiotyku, a rozpoczęcie kolejnego, ale prócz tego dostałam mnóstwo suplementów wspomagających leczenie i witaminy. Za tydzień kontrola, a ja cóż… W poniedziałek muszę lecieć po przedłużenie zwolnienia. Mojemu kochanemu P. też ulżyło kiedy już wiemy co mi jest i że w końcu dostałam odpowiednie lekarstwa na to, więc nie będę już mu płakać. Dzisiaj nawet przyniósł mi kwiaty, żeby choć trochę mnie rozweselić. Pomogło 🙂 Mam naprawdę cudownego Narzeczonego! We wtorek będzie oficjalnie 200 dni do ślubu!

*

A co u Was? Jak tam Wam? 🙂 

Trzymacie się w zdrowiu?

Buziaki! :-*

16 myśli na temat “Nowego kiepskie początki

  1. Biedna, coś ostatnio same choróbska Cię łapią…

    Ja mam jakieś przesilenie styczniowe i w sumie ciężko mi się pozbierać w tym nowym roku i zmobilizować do czegokolwiek. Dlatego trochę sobie odpuszczam, widocznie mój organizm tego potrzebuje 😊

    Buziaki!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Teraz to może być wynik osłabienia przez wszystkie wcześniejsze choróbska. No i taki mamy klimat teraz… Pogoda idealna dla bakterii.

      Tak samo jak Ty czuje się od początku roku tak bez ładu i składu. W sumie to marzę już o wiośnie, by w końcu wyjść z takiego mrocznego nastroju. Ściskam Cię mocno :*

      Polubienie

  2. Na początek życzę dużo zdrowia, też miałam podobne problemy, co prawda w dzieciństwie ale ten ból pamiętam do dziś. Narzeczony spisał się na medal, z takim każdą chorobę można przetrwać 🙂 Ja również odliczam dni do ślubu, zostało niespełna 8 miesięcy, więc jak to mówi mój narzeczony-krócej niż ciążą 😁 Nie wiem jakie Ty masz odczucia, ale ja tak przeżywam ślub że ludzie wokół mają mnie chyba za wariatkę 😁 Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. No niestety, ból chyba najgorszy z możliwych… Ale dziękuję :* U nas w sumie lada chwila i pół roku! Znam to, też bardzo to przeżywam i codziennie o tym myślę 🙂 Teraz akurat szukamy destynacji na podróż poślubną 😀 Jakoś w marcu chcemy zająć się obrączkami i mamy nauki w kościele. Póki co, wszystko kręci się wokół mojego zdrowia 🙈

      Polubienie

      1. Zanim się obejrzyjcie a już będziecie szczęśliwą żoną i mężem, ale podróż poślubna to bardzo ważna rzecz, należy się jak nic 😊 Szybkiego powrotu do zdrowia 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  3. Szczerze mówiąc Kasiu, to zapalenie ucha, choćby najgorsze nie ma znaczenia gdy ma się tyle szczęścia, co ty. Kochającą rodzinę, kochającego P, przytulne mieszkanie, satysfakcjonującą pracę (i Ginger – pfff 😀 ).
    Świadomość 200 dni do ślubu też powinno pomóc w każdej infekcji. 😀
    Chyba na to zasłużyłaś bo jesteś pozytywną i wrażliwą Kasią, a szacunek i wdzięczność uczniów i ich rodziców mówią same za siebie.
    Gratuluję 🙂
    I zdrowia życzę…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s